Znacie ten błogi moment każdego poranka, kiedy wasze usta powoli stykają się z gorącym kubkiem kawy? Ta właśnie chwila była dla mnie jeszcze bardziej błoga podczas naszego pierwszego dnia w Rzymie. Po nocy spędzonej w luksusowym hotelu Flixbus, około 6:00 rano dotarłyśmy na miejsce. Nie trudno zgadnąć, że właśnie wtedy moim wielkim marzeniem była porządna dawka kofeiny. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że pierwszą kawą, którą wypiłam w Rzymie było prawdziwie włoskie espresso, podane w prawdziwie włoskiej kawiarni, przez prawdziwie włoskiego baristę. Niestety tak nie było. Pierwszą kawą, która dała mi cudowny moment rozkoszy (ale  przede wszystkim spełniała swoją funkcje pobudzającą) była zwykła rozpuszczalna, którą piłyśmy pochylone nad mapą, planując nasz pierwszy dzień w wiecznym mieście. 

4dd3c9d9-b9ba-41b2-ac1a-181e43cf3988-2060x1305Nie ma lepszego sposobu na poznanie miasta jak zwiedzenie go na pieszo, a dla mnie (czyt. miłośniczki planowania)  nie ma nic lepszego niż planowanie trasy. Rozpoczynamy przy bazylice Santa Maria Maggiore i kończymy przy Piazza del Popolo, z przerwą na lunch gdzieś na ławce między Castel Saint’ Angelo i Citta del Vaticano. Ktoś mógłby stwierdzić, że Rzym jest na tyle rozległy, że zwiedzanie go na pieszo jest zbyt męczącym przedsięwzięciem. To fakt, robiłyśmy bardzo dużo kilometrów dziennie, ale właśnie dzięki temu tak dobrze pochłonęłyśmy klimat miasta. Nie raz zapuściłyśmy się w miejsca dalekie od turystycznego gwaru i nie raz zgubiłyśmy się gdzieś w bocznych uliczkach. Dla mnie to jest właśnie najfajniejsze w nowych miejscach, zgubić się i odnaleźć, napotykając przy tym na lokalne niespodzianki. A i co równie istotne! Dzięki tak długim spacerom nie trzeba mieć wyrzutów sumienia po zjedzeniu pizzy, pasty lub/i gelato. Będąc już przy temacie jedzenia i planowania, skorzystam z okazji by polecić Wam najlepszą gelaterię w Rzymie. Co prawda w każdej nie byłam, ale myślę, że dosyć dużo ich zwiedziłam, a ta jedna jest naprawdę wyjątkowa. Gelateria della Palma – znalazłam ją podczas planowania wyjazdu, na jednym z moich ulubionych blogów podróżniczych. Dlaczego warto tam się wybrać? Bo oferuje 150 smaków lodów! (Ooo tak, brzmi wybornie!) Właśnie dlatego był to równie ważny punkt wycieczki jak Koloseum. Stojąc przed ogromną lodówką równocześnie stałam przed jednym z trudniejszych wyborów w życiu. Znacie to uczucie kiedy jesteście dumni z decyzji, którą podjeliście? Tak właśnie się wtedy czułam. Choć nie ukrywam, że w tym miejscu, chyba na żadnym smaku bym się nie zawiodła! Processed with VSCO with hb2 preset

Processed with VSCO with hb2 preset

Są miejsca w Rzymie, które zna każdy i każdy szanujący się turysta musi je zobaczyć. Nie tylko ze względu na to, by odhaczyć je z listy „must see” i zrobić sobie selfie, ale też ze względu na ich wartość historyczną i kulturową. Rzym jest niesamowitym miejscem, gdzie ilość wspaniale zachowanych zabytków ważnych dla Europy i dla ludzkości jest przeogromna. Fajnie jest stać w tym samym miejscu, gdzie kiedyś, dawno dawno temu, odbywały się walki gladiatorów. Albo wyobrażać sobie, oglądając pozostałości Forum Romanum, jak kiedyś wyglądało codzienne życie Rzymian. Jednak są też miejsca, o których nie każdy słyszał. Jednym z najlepiej skrywanych sekretów miasta jest tzw. dziurka od klucza. Znajduje się na jednym z siedmiu wzgórz Rzymu – wzgórzu Awentyn. Warto tam pójść, przespacerować się po ogrodach pomarańczowych i poszukać dużych, zielonych drzwi, w których dziurka od klucza skrywa niesamowity widok na bazylikę św. Piotra. 

collage

Processed with VSCO with f2 preset

Processed with VSCO with f2 preset

Processed with VSCO with f2 preset

To nie była moja pierwsza wizyta w Rzymie. Kilka lat temu byłam tu, ale z bardzo dużą grupą, dlatego bardzo chciałam tu wrócić, żeby na nowo odkryć tutejszy urok i klimat. Szczerze mówiąc nawet nie pamiętam zbyt wiele miejsc, tylko Koloseum i inne najważniejsze zabytki. Jedno jednak zapadło mi w pamięci. Widok wieczorem na panoramę miasta. Pamiętam niebo, w którym słońce dosłownie zatapiało się. Chyba jestem wyczulona na zachody słońca, bo zawsze zwracam na nie uwagę. No ale czy nie jest w nich coś niesamowitego? To, które ostatnio oglądałam na ławce przy Piazza Venezia zdecydowanie było czarujące i przywołało mi w pamięci widok sprzed kilku lat oraz nasunęło pytanie: Czy każdy zachód słońca w Rzymie jest niezapomniany? Spójrzcie na zdjęcie poniżej. No jak można zapomnieć takie niebo? 😀 

14468257_1165899213468993_5899198641711151614_o

Processed with VSCO with f2 preset

Processed with VSCO with f2 preset

Processed with VSCO with f2 preset  Fontana di Trevi to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Rzymie. Przyznaję, budowla jest imponująca, ale tłumy jakie tam są o każdej porze dnia i nocy skutecznie rujnują jej urok. Zrobienie sobie zdjęcia, na którym nie ma przynajmniej kilku chińczyków z aparatem jest nie lada wyzwaniem. To zdjęcie (wiem jakością nie powala) zrobiłam wchodząc na słupek w nadziei, że uchwycę to co istotne w tym miejscu, czyli fontannę, bez milion głów i aparatów wyciągniętych w górę. No cóż, nie podołałam, ale przynajmniej dałam radę zmieścić w kadrze całą fontannę. Pamiętam pewien późny wieczór, w którym postanowiłyśmy zobaczyć di Trevi po zmroku. Liczyłyśmy na to, że może chociaż wtedy będzie mniej ludzi. Nic z tego, tłum był niesamowity, nawet nie pchałyśmy się do przodu. Całe szczęście, bo w jednej sekundzie błysnęło, zagrzmiało i lunęło! Szybko schowałyśmy się pod najbliższy daszek i oglądałyśmy niesamowity kabaret, jak cały tłum zamienia się w ogromny wyścig, niczym ludzie spieszący po karpia w Lidlu. 😀 Processed with VSCO with f2 preset

Processed with VSCO with f2 presetNie znam osoby, która by po wizycie w wiecznym mieście, stwierdziła że nie jest to miejsce wyjątkowe. To prawda, nie ma miejsca innego jak Rzym. Jest wiele historii, którymi się nie podzielę, bo bym musiała rozszerzyć ten artykuł do rozmiarów książki. Podzieliłam się tym, co uważam za ciekawe i przy okazji pożyteczne. Tak więc, jeśli niedługo tam będziecie zapiszcie adres Gelaterii della Palma i spróbujcie znaleźć dziurkę od klucza. Zapewniam Was, że warto!

 Zauroczona po pierwszej wizycie wiedziałam, że jeszcze tu wrócę. I wróciłam, a moje zauroczenie zmieniło się w bezwarunkową miłość.  Mam świadomość jak bardzo subiektywna jest moja ocena, ale przyznajcie, że Rzymu się nie zapomina! Ciao Roma! Processed with VSCO with f2 preset

xx

2 thoughts on “CIAO ROMA! – CZYLI PIESZO PRZEZ WIECZNE MIASTO”

  1. Nie ukrywam, że bardzo przyjemnie czyta się Twoje wpisy a załączone zdjęcia są niczym innym jak rozkoszą dla mych oczu.
    Czytając można choć trochę marzeniami zatopić się w ciepłych włoskich klimatach kiedy u nas już jest szaroburo i ponuro. Mam tylko nadzieję, że na tych kilku wpisach się nie skończy. Trzymam kciuki za wytrwałość w rozwijaniu pasji 🙂

Co tam sobie myślisz? :)

%d bloggers like this: