Processed with VSCO with f2 preset

Autobus, pociąg, bus, samolot, autobus, spacerek. Jesteśmy w Pizie. Szczerze chciałabym napisać, że podekscytowane przyjazdem do Włoch od razu, w środku nocy poleciałyśmy na Piazza dei Miracoli, ale po zakwaterowaniu w hostelu dosłownie padłyśmy.  Następny dzień na szczęście okazał się bardziej ekscytujący. Na początku sprawdziłyśmy czy Krzywa Wieża nadal stoi (stoi i jest krzywa – potwierdzam) i przeszłyśmy się po najbardziej znanych okolicach Pizy. Miasto jest na tyle małe, że bez problemu można zwiedzać je pieszo i zajęło nam to tylko pół dnia, dlatego też później wybrałyśmy się do pobliskiej Marina di Pisa. Wbrew opinii jakie wyczytałam na blogach i przewodnikach, że jest tu trochę więcej ludzi niż powinno, postanowiłyśmy tam się udać (desperacko szukałyśmy okazji, by nie przypominać albinosów). Na szczęście okazało się, że nie wszyscy mieli taki super pomysł jak my, żeby odwiedzić tę miejscowość. Mogłyśmy więc delektować się spokojem, morzem i gelato🙂. Ohh… Był to zdecydowanie najlepszy 1 września w moim życiu, zamiast szurać do szkoły na rozpoczęcie roku oglądałam przepiękny zachód słońca w Toskanii, sącząc Aperol Spritz.

img_1350

8 thoughts on “PISA – CZYLI NAJLEPSZY 1 WRZEŚNIA W MOIM ŻYCIU”

  1. Oooo, jak dobrze zobaczyć też Anię. Dziewczyny, widzę, że przetrwała Wasza przyjaźń. Trzymajcie się ciepło 🙂

  2. Tak jest! Harcerstwo łączy ludzi i nie jesteśmy jedynym na to przykładem 😀 Pozdrawiam seeeerdecznie 😉

Co tam sobie myślisz? :)

%d bloggers like this: