Fira Santorini


DLACZEGO SANTORINI?

Hmm… Miałyśmy do wyboru naprawdę wiele wysp, ale to Santorini zawsze siedziało nam w głowie. Zobaczenie tego miejsca było moim marzeniem od kiedy dowiedziałam się o jego istnieniu. Jeśli miałam lecieć do Grecji, to nigdzie indziej niż właśnie tutaj. Tak bardzo zauroczyło mnie to miejsce. Z pewnością powodem było oglądnięcie filmów „Stowarzyszenie wędrujących dżinsów” i „Mamma Mia!”, ale nie zaprzeczam, że również naoglądanie się zbyt dużej ilości zdjęć niebieskich kopuł na Instagramie. Tak czy inaczej, myślę, że nie tylko moim marzeniem było, żeby na własne oczy zobaczyć morze biało-niebieskich budynków na wulkanicznej wyspie. Poza tym, to tutaj można oglądać najsłynniejszy zachód słońca na świecie. To mi wystarczyło, żeby wpisać Santorini na moją „bucket list”.

„Podróże to jedyna rzecz na którą wydajemy pieniądze, a stajemy się bogatsi.” 

Tak jest, oczywiście się zgadzam z cytatem, no ale wyjazd na Santorini nie należy do najtańszych, więc nawet nie miałam czego wydawać. Od kiedy tylko zakochałam się w tym miejscu systematycznie szukałam sposobu jak się tam dostać, nie musząc głodować przez kilka miesięcy. Dobry kawał czasu trwały poszukiwania i wiedziałam, że jeszcze długo poczekam na spełnienie tego marzenia. Kiedy znalazłyśmy tani lot nie było wyjścia, zabukowałyśmy od razu. To była szybka akcja – jechałam sobie spokojnie rowerkiem po Poznaniu, aż tu nagle dźwięk preludium przerywa piękny wokal Ed’a Sheeran’a w moich słuchawkach (tak to ten czas kiedy wyszedł nowy album). Odebrałam telefon i usłyszałam – „Doma, jest sprawa. Są tanie bilety na Santorini. Kupujemy?” , ja odparłam coś w stylu „no jasne” i już pięć minut później miałyśmy bilety w skrzynce pocztowej. W tym samym momencie zaczęłam odliczanie dni do spełnienia jednego z moich największych marzeń.

Był jednak jeden mały haczyk – lot był z Aten. Postanowiłyśmy więc zamienić ten problem w wyjątkową podróż. To wtedy wpadłyśmy na pomysł, żeby w końcu odważyć się na autostop. Ekscytacja sięgała zenitu kiedy planowałyśmy w jakich miejscach się zatrzymamy, jadąc na nasz lot. W drodze odwiedziłyśmy wiele niesamowitych miejsc, tym samym mnożąc liczbę spełnionych marzeń. Kupienie tego biletu było zdecydowanie jedną z lepszych spontanicznych decyzji.


Oia Santorini niebieskie kopuły


CZY RZECZYWIŚCIE JEST TAK PIĘKNIE?

Cóż, zdaję sobie sprawę, że moje zdjęcia nie oddają tego jak to wyglądało naprawdę (niestety #iphoneonly :/ ). Szczerze mówiąc, to im bliżej było do wyjazdu, i im więcej wgłębiałam się w temat, zaczęłam coraz bardziej sceptycznie podchodzić do tego miejsca. Zastanawiałam się czy nie jest przereklamowane i czy się nie rozczaruję.  Przyznaję, że nie wszystko wyglądało tak jak sobie to wyobrażałam i na pewnych rzeczach się delikatnie zawiodłam, ale generalnie oceniając to przyznaję – jest rzeczywiście tak pięknie. Mogłabym godzinach patrzeć na panoramę białych domków, otoczoną błękitem wody, na wulkaniczne wyspy dookoła, no i oczywiście na zachód słońca, który absolutnie mnie nie rozczarował. Nigdy nie widziałam takiego miejsca. Z pewnością warto tu przyjechać, choćby po to, żeby usiąść i podziwiać wszechobecne piękno.


Fira SantoriniOia Santorini niebieskie kopuły


 

CO WYJĄTKOWEGO OFERUJE WYSPA?

Jeśli szukacie miejsca, w którym moglibyście zgłębić się w życie lokalnych mieszkańców, to niestety nie będzie to Santorini. Wyspa jest skierowana głównie do turystów i więcej tu hoteli niż prawdziwych domów. (Choć dla wytrwałych poszukiwaczy coś się znajdzie!) To widoki są największym atutem tego miejsca i nie jedzie się tu żeby eksplorować rdzenną kulturę, ale raczej architekturę i naturę. Charakterystyczne niebieskie kopuły, wszechobecna biel, błękit morza i białe chmury – w tym miejscu naprawdę można poczuć się jak w niebie. Niektórzy uważają, że poza oglądaniem słynnego santoryńskiego zachodu nie ma tu nic do roboty. Absolutnie się z tym nie zgadzam. My podczas pobytu nie miałyśmy czasu na nudę. To prawda, że jest to miejsce idealne do relaksu (którego bardzo potrzebowałyśmy po 3 tygodniach szalonej podróży) i zaryzykowałabym stwierdzenie, że wszyscy po to tu jadą, jednak z pewnością można tu kreatywnie spędzić czas. Na przykład organizując wędrówki po górzystym terenie, udając się na wulkaniczne plaże, skacząc z klifów, kąpiąc się w gorących wulkanicznych źródłach, spacerując po starych miasteczkach, czy sącząc wino z lokalnych winogron. Dla mnie to wystarczające powody, żeby tu przyjechać. (Więcej opiszę w następnym wpisie o podróży na Santorini z niskim budżetem, więc stay tuned 😉 )


Fira Santorini

Fira Santorini

Fira Santorini
Czyż to nie wygląda jak furtka do nieba? 🙂

WIĘC NIE MA ŻADNYCH MINUSÓW? 

Hmm… zastanówmy się. Widoki zapierające dech w piersiach, pogoda idealna, niesamowite plaże, dobre wino. Te rzeczy z pewnością przemawiają na korzyść wyspy i zachęcają do przyjazdu. No właśnie. Nie byłyśmy jedynymi zachęconymi osobami. Niestety, ale największym minusem Santorini jest ilość turystów, która rośnie z roku na rok. Dość zabawne jest jak tłum ludzi zbiera się w jedno miejsce, żeby oglądać najpopularniejszy zachód. Czy jest jakakolwiek przyjemność z tej chwili? Ja nie odnalazłam żadnej, dlatego zmuszone byłyśmy do szukania własnych „prywatnych” miejsc. Cóż trzeba było bardziej się wysilić, ale nie było to niewykonalne. 😉 Najbardziej zatłoczonym miastem jest niezaprzeczalnie Oia, ale o tym jak już zescrollujecie na dół.

Na jednej wadzie niestety się nie kończy, drugą są ceny. Ceny gdzieniegdzie tak szalone, że zastanawiałyśmy się, czy ktoś się nie pomylił z tym jednym zerem więcej. Aczkolwiek dla chcącego nic trudnego. Nam udało się znaleźć niedrogą i bardzo przyjemną restaurację (którą serdecznie polecam, ale o tym w następnym wpisie). Markety też nie mają najbardziej przyjaznych cen, ale dałyśmy radę i znalazłyśmy nawet Lidla. Także z każdej sytuacji da się wybrnąć. 😉 Więcej minusów chyba nie jestem w stanie wymienić. To na tyle, ale jestem świadoma, że dla niektórych zdecydowanie wystarczające. Uważam jednak, że piękno tej wyspy i tak jest najsilniejszym argumentem i nie jest w stanie przebić minusów, które można i tak sprytnie obejść (tak jak my – nawet w szczycie sezonu) 😉 .


Oia Santorini niebieskie kopuły

Santorini


FIRA VS. OIA

Fira i Oia to dwa największe miasteczka na wyspie. Jedno mnie niespodziewanie zachwyciło, a drugie lekko zawiodło.

Fira – stolica Santorini i pozytywne zaskoczenie. Szczerze mówiąc myślałam, że jest jakiś podstawny powód, dla którego to miasteczko było w cieniu Oii. Nie ma żadnego, a nawet powiem więcej, Fira o wiele bardziej mnie zauroczyła. Nie było problemu ze znalezieniem „prywatnego” spotu do oglądania zachodu i ze znalezieniem restauracji, która by spełniała nasze wymagania cenowe. Jest o wiele mniej zatłoczona, o wiele tańsza, a widoki w żadnym stopniu nie są grosze. Fira podbiła totalnie moje serce!

Oia – to właśnie w tym mieście robione jest najsławniejsze zdjęcie z niebieskimi kopułami i z wiatrakami. Nie odbieram uroku temu miasteczku, ale uważam, że jest lekko przereklamowane. Owszem widoki przepiękne, ale cena jaką trzeba za nie zapłacić (tłum ludzi) jest zdecydowanie zbyt wygórowana. Poza tym do większości najlepszych widoków mają dostęp tylko goście najbogatszych hoteli, co wiadomo, nie spodobało nam się. Przepraszam Oia, ale Fira wygrała walkę o moje serce ze sporą przewagą. :/


Fira zachód słońca na Santorini
Fira
Oia zachód słońca na Santorini
Oia
Oia zachód słońca na Santorini
„Pocztówkowy” zachód, czyli to czego nie widzimy na zdjęciach na Instagramie, czy w przewodnikach. Największy minus Oii.

#SANTORINISUNSET

Wracajmy szybko do pozytywów, lepiej skupić się na tym co było piękne!

Tyle mówię już o tym zachodzie, że chyba musi mieć to coś! Tak to prawda. Choć wiele zachodów już widziałam w swoim życiu i z pewnością jeszcze wiele przede mną, to ten jest wyjątkowo magiczny i na zawsze taki pozostanie. Wystarczy wejść w głąb uliczek (no chyba że mieszka się w super drogim hotelu – my niestety nie mieszkałyśmy 😀 ) i znaleźć miejsce tylko dla siebie. Wrażenia gwarantowane. Widok złocistego słońca nurkującego w morzu gdzieś między wulkanami nie może być przeciętny. Do tego ciepły powiew lekkiego wiatru i osoba, z którą dzielisz ten moment. Coś wspaniałego!

P.S. Choć większość osób przyjeżdża tu na swój miesiąc miodowy, to wcale nie gorszym pomysłem jest wybrać się tu z przyjaciółką! Było wspaniale!


Fira zachód słońca na Santorini

Fira zachód słońca na Santorini


Santorini to miejsce, które trzeba zobaczyć w swoim życiu. Z chęcią wrócę, by dać Oii jeszcze jedną szansę. Tymczasem szykuję następny wpis pełen zdjęć i trików jak odwiedzić tę wyspę z niskim budżetem (gdzie spać? co zobaczyć? gdzie zjeść? jak się przemieszczać? itp.).

A kto z Was był na Santorni? Kto podziela moją opinię o Firze? A może macie jakąś ciekawą historię związaną ze spontanicznym zakupem biletów lotniczych? 😀 Piszcie na dole. Jestem bardzo ciekawa! 🙂


 

Co tam sobie myślisz? :)

%d bloggers like this: