Wyspa, na której jest więcej kościołów niż domów, więcej osiołków niż kotów, więcej słońca niż deszczu i więcej bajkowo białych budynków niż gdziekolwiek indziej. Santorini to miejsce słynące nie tylko z niebieskich kopuł, wąskich alejek, wulkanicznych plaż i dobrego wina. To również miejsce uchodzące za niebotycznie drogie i niedostępne dla budżetowych podróżników. Czy można więc spędzić tutaj czas bez rujnowania portfela? Okazuje się, że można i wcale nie trzeba rezygnować z wielu rzeczy! Przed państwem subiektywny i oczywiście budżetowy przewodnik po luksusowej wyspie – Santorini.

JAK DOJECHAĆ? JAK SIĘ PORUSZAĆ?

Dotarcie na wyspę – Nie można zaprzeczyć, że najlepszą opcją jest wybranie się poza sezonem. Jednak odrzucam tę opcję, z racji braku czasu na podróżowanie na dłużej niż weekend, w ciągu roku akademickiego i szkolnego. Zamiast tego, radzę polować na tanie bilety poprzez stronę azair.cz. Nasze bilety były jednymi z tańszych, dlatego, że wylatywałyśmy z Aten (większość przesiadek jest właśnie tam). Dlatego polecam opcję autostopu do greckiej stolicy i stamtąd samolot na Santorini. 😀

Podróżowanie po wyspie – Zdecydowanie najtańszym sposobem jest transport publiczny. Dobrze rozwinięta komunikacja dociera w prawie każde miejsce na wyspie, dowiezie do każdego miasta i na lotnisko. Kursy są w miarę często i nie ma problemu z wracaniem późną porą. Najbardziej atrakcyjną opcją jest jednak wynajęcie quada, co jest bardzo popularne na Santorini, nie bez powodu. Ceny to około 30 euro za dzień, plus ubezpieczenie i benzyna. Najtańszą opcją to nie jest, ale myślę, że warto przejechać się choć raz przepięknymi trasami wyspy.



GDZIE SPAĆ?

Trudno znaleźć luksusową willę z basenem, z widokiem na kalderę, w przystępnej cenie i w atrakcyjnej lokalizacji. Niestety, będąc na budżetowych wakacjach jest to udogodnienie, z którego trzeba zrezygnować. Zamiast tego polecam spać na kempingu, który wcale nie jest drogi, jest w centrum Firy (stolicy Santorini), ma basen, bar, mini market i wszystko co potrzeba. My spałyśmy na tym kempingu w pokoju-namiocie, który miał prąd, łóżka i szafki. Nie jest to najtańsza opcja (bo można rozbić swój namiot), no ale z pewnością nie najdroższa (są również całe domki do wynajęcia). Zapłaciłyśmy niecałe 300zł za cztery noce, co jest naprawdę dobrą ceną na tej wyspie. Poza tym kemping ma świetny basen, z którego trudno było nas wyciągnąć. Jeśli będę wracać na Santorini i wciąż nie będę obrzydliwie bogata, żeby spać w hotelu z widokiem, to z pewnością tu wrócę! 😀



CO ZJEŚĆ?

Supermarkety – Przyjacielem taniego podróżowania jest niezmiennie supermarket. Ceny w małych marketach w centrum miast są zdecydowanie za wysokie. W Firze trochę poza centrum jest kilka sklepów, które uratowały nasze portfele. Wybawcą stał się Lidl, do którego szłyśmy niczym do ziemi obiecanej. Ceny w nim były praktycznie takie same jak w Polsce, więc mogłyśmy w końcu poszaleć. 😀

Tanie restauracje – Nie spróbować greckiej kuchni z widokiem na zachodzące za kalderę słońce na Santorini, to jak nie zobaczyć wieży Eiffla w Paryżu. To jest zdecydowanie „must-do” wyjazdu. Specjalnie wygospodarowałyśmy na to trochę pieniędzy, ale i tak naszym założeniem było nie zbankrutować. Wyzwanie jakie sobie rzuciłyśmy okazało się wcale nie takie trudne. Owszem, w Oii nie znalazłyśmy miejsca, które spełniałoby nasze cenowe i „widokowe” wymagania, ale za to Fira nas nie zawiodła. 13€ za sałatkę i wino to chyba nie aż tak dużo (w innych lokalach sama sałatka tyle kosztowała), a widoki które nam towarzyszyły były zdecydowanie bezcenne, do tego super obsługa, i wieczór idealny gwarantowany. Jeśli będziecie na Santorini to koniecznie zajrzyjcie do Fanari Restaurant.



CO ROBIĆ?

Jeśli zdaje Wam się, że nic poza oglądaniem zachodu słońca nie ma nic do roboty na tej wyspie to się mocno mylicie. Santorini oferuje naprawdę wiele i za większość atrakcji wcale nie trzeba płacić! Oto lista rzeczy do zrobienia, bez których nie można opuścić tego miejsca.


1. Powłócz się uliczkami Firy i Oii 

Okazuje się, że największa atrakcja Santorini jest całkowicie za darmo. Właśnie spacer uliczkami z niesamowitym widokiem jest celem przyjazdu na tę wyspę. Zgub się w wąskich uliczkach, ucieknij od tłumu turystów i przy okazji znajdź najlepsze miejsce na zrobienie zdjęcia z charakterystycznymi kopułami. Uwaga, znalezienie tego właśnie widoku nie jest takie proste jak się wydaje. 😉

3. Wybierz się na wędrówkę szlakiem Fira-Oia 

Jeśli tylko warunki pogodowe na to pozwolą (czyli poniżej 35ºC) to idealnym pomysłem jest wędrówka szlakiem Fira-Oia. Trzy godzinny spacerek jest zdecydowanie wart trudu. Obiecuję, że widoków nigdy nie zapomnicie!

P.S. Załóżcie wasze najwygodniejsze buty i weźcie ze sobą aparat. 😉

4. Opal się na wulkanicznej plaży

Santorini oferuje trzy plaże: czerwoną, czarną i białą. Nazwy ich pochodzą od kolorów klifów i piasku, jakimi się charakteryzują. Najbardziej dostępną jest plaża czerwona, bo można do niej dojechać autobusem – do pozostałych trzeba dostać się łódką. My spędziłyśmy czas tylko na czerwonej plaży, z powodów finansowych (że tak to ładnie ujmę), ale wydaje mi się ona najciekawszą z nich wszystkich. Niesamowite uczucie opalać się na czerwonych, wulkanicznych kamykach i kąpać się z takimi widokami.  

5. Znajdź idealne miejsce na zachód słońca

To wcale nie jest tak trudne, bo zachody słońca na Santorini są niesamowite z każdej perspektywy. Jednak idealne miejsce to też takie, gdzie nie ma ludzi dookoła, prawda? Zejdź niżej uliczkami miasta lub znajdź wolny dach na jednym z domów, zatrzymaj się i rozkoszuj się tą wyjątkową chwilą. Nie zapomnij pstryknąć też kilku zdjęć, żeby „zabrać” ten widok ze sobą do domu. 😉 

6. Spróbuj santoryńskiego wina

Degustatorem win z pewnością nie jestem, ale jednego jestem pewna. Santorini oferuje naprawdę wyśmienite wina i nie spróbować ich byłoby wielką stratą. Szczególnie jeśli można kosztować lampkę z takim widokiem. Zapewniam, że w takich okolicznościach smakuje najlepiej! 😉

7. Spróbuj greckiej kuchni 

Ok, przyznajmy to. Tak samo jak nie ma możliwości opuszczenia Włoch bez zjedzenia pizzy czy Hiszpanii bez zjedzenia paelli, tak Grecji nie można opuścić bez zjedzenia fety i oliwek. Jeśli uważacie, że oliwki są niedobre, to napewno nie jedliście tych greckich, a jeśli uważacie, że feta jest za słona, to z pewnością nie jedliście jej w prawdziwej greckiej sałatce. Podczas gdy w Polsce udziwniane są sałatki po grecku, dodając mnóstwo innych składników, tak ta oryginalna jest idealna w swojej prostocie.

P.S. Nie zapomnijcie spróbować chałwy! Jak za nią nie przepadam, to od tej kupionej na Santorini oderwać się nie mogłam i musiałam przywieźć zapas do domu! 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Jak nie trudno się domyślić Santorini było niezapomnianym przeżyciem. Nie mogłam odmówić sobie zobaczenia tego miejsca, przez mój niski budżet. Mówią, że dla chcącego nic trudnego, dlatego znalazłam sposób, by nie musieć rezygnować z marzeń. Nie piszę tych postów, żeby przechwalać się tym, gdzie to mnie nie było, ale po to, żeby udowodnić, że jeśli się bardzo czegoś chce, to można to zrobić. Chcę też pokazać, że podróżowanie wcale nie musi być takie drogie. Myślę, że to kwestia priorytetów. Ja zamiast kupować stosy nowych ubrań i kolekcjonować kosmetyki odkładałam zarobione pieniądze do skarbonki. Przecież za 10 lat będę wspominać to co przeżyłam, a nie to w co byłam ubrana! 🙂

Tymczasem zmykam do pakowania walizki, bo za dwa dni znowu lecę w niesamowitą podróż! Także do zobaczenia za trzy tygodnie! 🙂


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Co tam sobie myślisz? :)

%d bloggers like this: